Niby myślicie, że znacie człowieka a z upływem czasu okazuje się, że jednak nic o nim nie wiecie. Jesteście z tą osobą, spędzacie razem każdą wolną chwilę, a później to wszystko kończy się szybciej niż się zaczęło. Osobiście uważam, że szczęście jakie daje nam druga osoba jest ulotne w dzisiejszych czasach. To co nazywamy miłością wcale nią nie jest. Tak też było w moim przypadku. Poszłam do nowej szkoły,a w końcu poznałam jego. Wspaniałego zielonookiego pana B. Wydawał się być dla mnie idealny. Był takim chłopakiem jakiego właśnie chciałam. Miał 20 lat, był blondynem chociaż niektórzy mówili, że jest rudy. Krótko zajęło mi zakochanie się w nim. Kupywał mi róże, później dostałam naszyjnik, a w 15 czerwca oświadczył mi się. Oczywiście, że powiedziałam „tak”. Wiem, że to dla was może wydawać się głupie że w wieku 17 lat już przyjęłam oświadczyny, ale dla mnie to był najpiękniejszy dzień w moim życiu, wtedy zapragnęłam być z nim już do końca. Myślałam, że to ten jedyny. Bywały kłótnie, nie raz zrywaliśmy i wracaliśmy do siebie, ale kochałam go i nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Zawsze był przy mnie gdy go potrzebowałam. Dla niego byłam gotowa zakończyć wszystkie znajomości z kolegami i niektórymi koleżankami i teraz tego żałuję. Nie mogę uwierzyć, że dałam się tak komuś omotać. Przez to nie miałam nikogo, tylko jego i jedyną przyjaciółkę, która mu przypasowała. Nie mogłam chodzić na imprezy bez niego (czyt. nie chodziłam w ogóle na imprezy, bo on nigdy nie miał ochoty). Teraz gdy tak na to patrzę to wszystko jest chore. Od samego początku mówił, że mi nie ufa a ja to wytrzymywałam. Te ciągłe oskarżenia o to, że go zdradzałam itd. W związku nie chodzi o to, żeby sobie zabraniać. Chodzi o wzajemne zaufanie, bo bez tego to nie przetrwa. W pewnym czasie coś zaczęło się psuć. Nie odzywał się do mnie przez parę ładnych dni, później napisał że przyjedzie do mnie na noc, pokłóciliśmy się, bo uznał że zależy mi tylko na jednym i wyszedł o 2 w nocy i pojechał do domu. Powiedziałam mu wtedy, że powrotów nie ma. Odpowiedział mi, że może u mnie bo u niego są. Znowu nie odzywał się pare dni. Dostałam w końcu od niego zdęcie na snapchacie. Od razu nabrałam podejrzeń. Było to zdjęcie dwóch deserków z ciasteczkami w kształcie serduszka. Pomyślałam, że z kolegą raczej nie jest. Potem dostałam zdjęcie na którym był on i 15-latka, która dawała mu buzi w policzek. Zaraz po tym nagranie na którym się całują. Znałam tą dziewczynę, chodziłam z nią do gimnazjum. W tamtym momencie byłam w takim szoku, że on po ponad pół roku mógł mi zrobić takie coś. Pousuwałam wszystkie zdjęcia z nim, statusy.. dosłownie wszystko. Zauważył to i zrobił to samo. Pokłóciliśmy się i jak zwykle wszystko moja wina. Zawsze tak było, więc nie zdziwiłam się. Nie zamierzałam się z nim użerać, bo doskonale wiedziałam jaka jest prawda. Zawsze byłam mu wierna. On na siłę próbował znaleźć moją winę we wszystkim. Dostawałam od niego cały czas zdjęcia z tą dziewczyną. Ewidentnie chciał mi zrobić na złość. Zablokowałam go. Teraz ma tylko mojego instagrama i smsy. Wyrządził mi taką krzywdę, a ja nadal go kocham cały czas tak samo. To boli najbardziej, że kochasz kogoś kto już nigdy nie będzie twój. Szczerze mówiąc nie wróciłabym do niego, nie ważne jakbym tego chciała, musiałabym się oprzeć, bo wiem że jeśli ktoś już raz zdradził to będzie robił to cały czas.
Nie warto ciągnąć związku, w którym jest się jak w więzieniu. Albo ktoś będzie nam ufał bezgranicznie albo niech da nam spokój. Tyle w tym temacie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>